Przewi艅 na sam d贸艂, 偶eby dowiedzie膰 si臋 wi臋cej o samym blogu.

niedziela, 16 lipca 2017

O cudzie wsp贸艂bycia :)




Dedykuj臋 TOBIE 馃挀

Dlaczego niekt贸rzy ludzie odnajduj膮 tak g艂臋bokie porozumienie, kt贸re dla innych mo偶e by膰 tylko pi臋kn膮 fikcj膮? M贸j tekst jest po艣wi臋cony relacji mi艂osnej, ale mo偶e by膰 przydatny tak偶e w ka偶dej innej. Obecno艣膰 Mi艂o艣ci jest jednak kluczowa do zaistnienia skarb贸w, kt贸re staram si臋 poni偶ej opisa膰.


Bycie z ukochanym cz艂owiekiem jest rodzajem cudu. Oddanie go w s艂owach jest wyzwaniem, kt贸re mobilizuje nie tylko wszystkie si艂y ekspresji, ale tak偶e 艣wiadomo艣膰 ich zasi臋gu i zastosowania. 

R贸偶ne rodzaje pisarstwa usi艂owa艂y ju偶 odda膰 cud wsp贸艂bycia, komponuj膮c wiersze i pie艣ni, tworz膮c koncepcje takie jak rezonans limbiczny, czy id膮c膮 w miliardy histori臋 wsp贸lnych wciele艅.   

Wszystkie s膮 jednak 艣rodkami ekspresji. Z艂o偶one naukowe wywody buduj膮 pewno艣膰. U艂o偶one, rytmiczne dzie艂a oddaj膮 z艂o偶one pi臋kno wsp贸艂bycia poprzez moc tekstu i ludzkiego g艂osu.  
Wiara we wsp贸lne wcielenia dodaje g艂臋bi podkre艣lonej ilo艣ci膮: sp臋dzili艣my razem tysi膮ce 偶y膰, b臋d膮c dla siebie rodzicami i dzie膰mi, kochankami i wrogami. 
Nasze obecne wsp贸艂bycie jest kulminacj膮 tego wszystkiego. To dlatego nasze s艂owa i uczucia rozpoznaj膮 swoj膮 blisko艣膰. Blisko艣膰 przykryt膮 zapomnieniem, kt贸re nie ujmuje jej intensywno艣ci.  

Powy偶sze 艣rodki proponuj膮 odpowiedzi i wyja艣nienia, lecz w tym tek艣cie szukam czego艣 innego. Chc臋 u艂o偶y膰 s艂owa tak, aby rozja艣ni膰 cud wsp贸艂bycia. 
S艂owa maj膮 nie s艂u偶y膰 roztaczaniu pi臋knej fikcji, kt贸r膮 kto艣 m贸g艂by wk艂ada膰 w swoje 偶ycie. Chodzi o proste rozumienie. 

***

Martin Buber, austriacki filozof i religioznawca odnalaz艂 na to dobry spos贸b. Esencj膮 pisania Bubera jest relacja Ja i Ty. Tekst, rozwijany na tej parze s艂贸w staje si臋 dialogiem, odbywa si臋 w relacji.  

Ja i Ty jest wsp贸艂byciem. 
Nie jest to jednak zlepienie dw贸ch odr臋bno艣ci w karykaturaln膮 syjamsk膮 kuk艂臋. Nie jest tak偶e ustalon膮 umow膮 pomi臋dzy osobnymi Ja i Ty, kt贸ry poprzez wymian臋 (i handel) zaspokajaj膮 swoje potrzeby (tzw. egoism a deux). Te rozwi膮zania s膮 pora偶k膮 dla wsp贸艂bycia; pora偶k膮, kt贸r膮 tak cz臋sto obserwujemy w naszych zwi膮zkach... 
Wsp贸艂czesne zmiany obyczajowe wytworzy艂y tak偶e inne postacie zwi膮zk贸w, kt贸rymi ludzie reguluj膮 swoj膮 blisko艣膰. Zwi膮zki otwarte, poliamoryczne, szwedzkie S盲rbo, postawy minimalizuj膮ce odpowiedzialno艣膰 to tylko niekt贸re z nich.

Takie projekty zwi膮zkowe to formy, kt贸re s艂u偶膮 regulacji blisko艣ci oraz przed艂u偶eniu lub naprawie tego, co zepsute lub utracone. S膮 tak偶e pewnym unieruchomieniem, w kt贸re popadamy mimowolnie lub kt贸re ustalamy.   


***

Wsp贸艂bycie kieruje uwag臋 w inn膮 stron臋, potrzebujemy te偶 innych s艂贸w, aby wyrazi膰 pole, w kt贸rym mo偶e zaistnie膰.

M贸wi臋 o 偶ywej relacji: wymianie komunikat贸w, odnoszenia si臋 do siebie nawzajem (relating with each other).  

Odnoszenie si臋 jest ruchem w stron臋 kochanej osoby.

Ty pytasz - Ja odpowiadam. Ty wypowiadasz - Ja odpowiadam. Ty robisz - ja si臋 odnosz臋. To jak kolejne kroki stawiane przez par臋 n贸g, czy skrzyd艂a uderzaj膮ce harmonijnie w powietrze.

Mn贸stwo dzia艂a艅 i my艣li po艣rednio nawi膮zuje do ukochanej, a przez to si臋 odnosi - si臋ga - dociera. 
Nie chodzi tu wy艂膮cznie o komunikacj臋 niewerbaln膮; na kolejnych stadiach relacji pewne my艣li rodz膮 si臋 ju偶 w odniesieniu do ukochanej osoby. Je偶eli nie odniesie si臋 ona bezpo艣rednio, poniewa偶 my艣l nigdy nie zostanie wypowiedziana, odniesie si臋 do mnie jako uk艂adu, kt贸ry uleg艂 zmianie przez my艣l, kt贸ra narodzi艂a si臋 specjalnie dla niej. Do tego jeszcze wr贸c臋. 


Ka偶de odniesienie si臋 jest zaproszeniem: robi臋 co艣 i czekam, co sama zrobisz. To ekscytuj膮ce; Twoja odpowied藕 wyp艂ywa ca艂kowicie z Ciebie - ze sfery Innej ode mnie, a wi臋c nieznanej. Wypowiadam co艣 i obserwuj臋, jak wy艂ania si臋...najpierw ukazuje w oczach...i ju偶 jest.
 Niezale偶nie od g艂臋bin porozumienia, jakie mog膮 osi膮gn膮膰 ludzie, ka偶da odpowied藕 nadchodzi z Nieznanego i dlatego jest nowa! 

Nigdy nie przewiduj臋, co powiesz -oczekiwanie na odpowied藕 narasta we mnie jeszcze zanim sko艅cz臋. Rzucam s艂owa w powietrze i pozostaj臋 otwarty. Odpowied藕 trafia mnie prosto w serce, rozlega si臋 we mnie, na tafli umys艂u namna偶aj膮 si臋 kr臋gi wodne, jakby zacz臋艂o pada膰. Czasami moje odniesienie si臋 jest staranne, bo wa偶臋 s艂owa, czasami zupe艂nie spontaniczne. 
Rozmowa nie ko艅czy si臋, gdy przestajemy rozmawia膰; m贸j umys艂 dalej wyradza z siebie rzeczy, pozostaj臋 dotkni臋ty d艂ugo jeszcze zanim si臋 rozstaniemy, rodz臋 i rodz臋.


(Ludzie usi艂uj膮 okie艂zna膰  Nieznane i jego niespodzianki podstawiaj膮c pod partner贸w ich wyobra偶enia - bior膮 z pami臋ci pul臋 ich reakcji, obiektywizuj膮 je jako nawyki i wyczekuj膮 na powt贸rzenia. Ta mimowolna strategia wynika ze strachu, kt贸r膮 mamy przed tym, co do nas przychodzi. Wolimy odnosi膰 si臋 do znanego, czyli defacto do siebie samych! Czym jest bowiem dla mnie moja w艂asna pami臋膰, je偶eli nie czym艣 moim, opisanym jako "Ty"? To jest fa艂szywe Ty. I niby w ten spos贸b mam Ci臋 "zna膰"?)  

Strumie艅 wsp贸艂-odnoszenia si臋 (co-relating-with) nie jest jednak wymian膮 (sharing), ani handlem. Nie zachodzi tu wymiana konkret贸w: rzeczy, komunikat贸w, czego艣. Wypowiadalne konkrety s膮 jedynie pretekstami albo interface'm ca艂ego procesu, w kt贸rym poruszamy siebie nawzajem. 

Okre艣lone "rzeczy" s膮 widzialnym szczytem g贸ry lodowej, a samo wsp贸艂odnoszenie przenika ca艂膮 g贸r臋...i rozwibrowuje ocean, w kt贸rym jest zanurzona.  
Oczywi艣cie, nie obejmujemy tego w ca艂o艣ci. Odczuwamy jednak przyjemne dr偶enie, kt贸re jest echem wstrz膮s贸w nast臋puj膮cych gdzie艣 w g艂臋bi nas. Poruszamy siebie nawzajem, nawet bardziej ni偶 do szpiku ko艣ci.   

Nie mo偶emy poprzesta膰 na komunikatach bezpo艣rednich! Jak pisa艂em, sam impuls psychiczny, kt贸ry zrodzi艂 si臋 dzi臋ki Tobie dotrze do Ciebie w taki czy inny spos贸b: poprzez moj膮 zmian臋, poprzez 艂adunek moich s艂贸w. 

Wsp贸艂odnoszenie si臋 przekracza kontakt fizyczny, czy zapo艣redniczony przez technologi臋. Kiedy zostanie nawi膮zany na g艂臋bokim poziomie, po prostu trwa i uwalnia si臋 /unfolding/. Samo zaistnienie wsp贸艂bycia jest tajemnic膮, kt贸r膮 Reggie Ray okre艣li艂 jako "pre-existing union"

(Nie zamierzam tu odwo艂ywa膰 si臋 do eksperyment贸w fizyki kwantowej, gdzie dwie, o lata 艣wietlne oddalone od siebie cz膮stki reaguj膮 tak samo.)

Dlatego, odnalezienie z kim艣 takiej relacji nast臋puje samoistnie. Dalej jednak wymaga bieg艂o艣ci, kt贸ra niekt贸rych ludzi cechuje naturalnie, u innych za艣 zostaje rozpoznana i wytrenowana. 
Musimy przej艣膰 przez kolejne zasieki upraszczaj膮cej, konwencjonalnej komunikacji, kt贸re zarastaj膮 nam drog臋 do samych siebie. Czasami te przeszkody po prostu znikaj膮: po艂膮czenie jest zbyt wielkie. Gdy za艣 pojawiaj膮 si臋 na horyzoncie, mog膮 by膰 zutylizowane, nie stanowi膮 problemu (po艂膮czenie jest zbyt wielkie). Czasami s膮 po prostu uroczym wst臋pem do dalszych krok贸w w g艂膮b. Chwilowe spr臋偶enie czy op贸r podkre艣la nast臋puj膮ce otwarcie.  

Kr贸lestwo Ty  

Jak wielokrotnie pisa艂em, podstawowym czynnikiem sabotuj膮cym nasze relacje jest superpozycja wyobra偶onego na realne. Zast臋pujemy 偶ywe do艣wiadczanie Innego przez kuk艂臋 w umy艣le, zlepion膮 ze wspomnie艅 i wniosk贸w na jej temat. 
Rozumiemy poznawanie kogo艣 jako zbieranie informacji, kt贸re nast臋pnie mylimy z osob膮 tu偶 przed naszymi oczami.  
Ta strategia odcina nas od ludzi tu-i-teraz, uniemo偶liwia nam bycie z nimi, serwuj膮c jedynie nagrody pocieszenia: przeb艂yski prawdziwego Innego, tu to tam, gdy nie pilnujemy za bardzo. Nasze rozmowy klinuj膮 si臋 w zu偶ytych tematach i rytua艂ach, kt贸re kiedy艣 wzbudzi艂y w nas sympati臋 do siebie. S艂owa przeciekaj膮 opornie, twarze t臋偶ej膮. 
Czy naprawd臋 mo偶emy by膰 ze sob膮 tylko w taki spos贸b? To tak bezmiernie nudne! 





Buber wskazuje, 偶e wszystkie dzia艂ania zmierzaj膮ce do "czego艣" nale偶膮 do Kr贸lestwa Ono (It); krainy przedmiot贸w. Kiedy wi臋c urzeczawiamy Innego (j/w), automatycznie lokujemy go w tej sferze, przez co tracimy wgl膮d w to, co Buber nazwa艂 Kr贸lestwem Ty.   

Kiedy odr贸偶nimy te dwie sfery, rozumiemy lepiej dlaczego 偶ywa relacja, wsp贸艂odnoszenie nie sprowadza si臋 do "wymiany rzeczy" (te s膮 tylko pretekstami). 

Kr贸lestwo Ty jest Nieznane; nie mo偶na go przemierza膰 przy pomocy zaznajomionych rzeczy, a raczej przez dozwolenie na przep艂yw i jego m膮dr膮 piel臋gnacj臋. Mi艂o艣膰 nadaje temu zbawienn膮 moc, zapewniaj膮c bezpiecze艅stwo i scalaj膮c zb艂膮kane cz膮stki...

Dzi臋ki mi艂o艣ci, przep艂yw wsp贸艂odnoszenia jest uzdrawiaj膮cy i sprawia przyjemno艣膰. Gdzie si臋ga, tam przynosi dobro bez 偶adnych wycelowanych interwencji. Nie chodzi o przepracowywanie rzeczy uznanych za chore, st艂umione czy wymagaj膮ce naprawy. Dyskurs kultury terapeutycznej czyni mn贸stwo tu zamieszania... 

Kr贸lestwo Ty jest rzeczywisto艣ci膮 Innego, do kt贸rej Ja udzielono dost臋pu. Jak si臋 domy艣lacie, jest to doskonale przemienne: Ja jest Ty dla Innego, a jednocze艣nie Ja przygl膮da si臋 w oczach Ty.  

Relacja Ja i Ty nie ma nic wsp贸lnego ze zderzaniem dw贸ch osobnych rzeczy! Kr贸lestwo Ty nie jest odgraniczon膮 sfer膮! Ca艂a relacja ma zwierciadlany charakter, lustro jest doskona艂膮 metafor膮 wyja艣nienia wsp贸艂bycia i wsp贸艂odnoszenia si臋. 

Nie trzeba chyba m贸wi膰, 偶e dwa lustra ustawione naprzeciw siebie tworz膮 (w sobie nawzajem!) niesko艅czono艣膰? Ludzka niesko艅czono艣膰 - odbijanie mnie w Tobie i Ciebie we mnie - to nie pasywna niesko艅czono艣膰 obramowanych luster, ale Spotkanie dw贸ch 偶ywych ludzi, kt贸ra o艣wietla wszystko, co pojawia si臋 w nim.

W tym spotkaniu, w relacji tworzy si臋 pole, kt贸re jest po prostu Nami. Ja i Ty to My. Jest zrodzone i piel臋gnowane komunikacj膮, ale przekracza j膮. Nie jest miejscem, ani 偶adnym "polem". Jest wsp贸艂obecno艣ci膮, na艂o偶eniem si臋 na siebie Kr贸lestw z nieuchwytnymi granicami. Albo, wraz z uwalnianiem si臋 relacji (wsp贸艂odnoszenia), "pole" wykszta艂ca i umacnia si臋. Rozszerza si臋. 馃槃


Relacja przeto, u偶ywaj膮c Ja i Ty jako skrzyde艂, trwa i rozwija si臋 dla samej siebie.
Je偶eli mog臋 tylko by膰 w samym po艂膮czeniu, pozostawa膰 w relacji, 偶ywi膰 si臋 ni膮, spoczywa膰 w niej, nie robi膮c kroku poza. Wszelkie tematy i oczekiwania s膮 drugorz臋dne; relacja, brzemienna w pole trwa dla samej siebie.  
Dostraja si臋 (odnawia) naturalnie do siebie u偶ywaj膮c wszystkich sytuacji i s艂贸w, kt贸re nadchodz膮, u偶ywaj膮c jako paliwa rozbudzaj膮cego ogie艅. 

...