sobota, 6 grudnia 2014

Ciało w ujęciu racjonalistycznym i dialektycznym




Poniżej opublikowany raport do pracy magisterskiej ^__^

Szkic

sobota, 29 listopada 2014

Szkic o Relacji



Albowiem dusza jest o wiele bliższa Bogu i bardziej z Nim zjednoczona niż ciało z duszą, które stanowią jednego człowieka. Zjednoczenie to jest o wiele ściślejsze niż gdybyśmy krople wody wpuścili do beczki z winem: tam byłaby woda i wino: natomiast dusza i Bóg są stopieni w taką jedność, że żadne stworzenie nie mogłoby znaleźć różnicy pomiędzy nimi. 

W powyższych słowach to nie Bóg jest esencją przekazu, lecz relacja. Myśląc o relacji, możemy założyć jakiekolwiek jej dwa człony; relacja jest ich cechą, ich zasadą. Jest to zasada dwójedności.

Jakąkolwiek rzecz można rozdwoić, rozciągnąć na dwoje w jakąkolwiek stronę, dopiero z tychże dwóch wyciągać trzy, i więcej - miliardy. Dwa-w-jednym to właściwie zasada całej naszej rzeczywistości, a przynajmniej naszej percepcji.

Mogą być dwa koty, dwie rzeczy, dwa ciała, dwa zjawiska --przeciwstawione sobie, harmonizujące ze sobą, współistniejące, współistniejące negatywnie (jedno istnieje drugie nie istnieje), lecz u podstaw tych wszystkich rodzajów zawsze tkwi bazowa relacja, wejście w relację.

Relacja jest piękną, podstawową kategorią percepcji, operowanie dwójkami, relacjami znosi rozchybotanie, które generuje racjonalistyczna zasada niesprzeczności i tożsamości.

Jednak niezależnie od wielości rzeczy, które mogą być w różnych układach dwójkowych ujęte w relację, istnieje taki rodzaj relacji, który natychmiast przekracza wszystkie inne; jest to relacja dwóch świadomych, czujących istot.

Istota relacji zawiera się w jednym świadomym akcie, jakim jest spojrzenie sobie w oczy dwóch czujących istot.

***
W poprzednim wpisie starałem się zarysować czym jest myślenie materialne. Myślenie materialne jest główną przeszkodą do zrozumienia relacji; właściwie JAKIEJKOLWIEK z nich. Kiedy wyróżnimy podstawowe różnice wynikające z myślenia materialnego i myślenia relacyjnego (dwójkowego), możemy uchwycić doświadczalnie błąd myślenia materialnego. Kiedy opisałem ten błąd, chciałbym spróbować szkicu tego, czym JEST relacja. Będę czasami odwoływał się do cech myślenia materialnego, żeby wykazać jak nie przystaje ono do postrzegania relacji.


Relacja zracjonalizowana jawi się w umyśle jako punkt A, który wysyła sygnał do punktu B, który to, zwrotnie, oddaje mu swój sygnał. Jednak, najprościej mówiąc, taki układ jest całkowicie fikcyjny jeżeli chodzi o przeżywanie i doświadczanie Relacji. Dlatego też, m.in, psychoanalizy (freudowska i lacanowska) zwracają uwagę na przemienności, np. projekcje, przeniesienia. Co wynika z obu tych mechanizmów?

Ja widzę siebie w innym człowieku. Ten człowiek wisi siebie we mnie. Projektuję na niego swoje predyspozycje, ona/on wyzwala we mnie różne emocje, uczucia. Na mocy języka, ale i przekazu niewerbalnego. Trzeba uchwycić podstawową różnicę pomiędzy byciem samemu i byciem z innym człowiekiem. Inny, The Other to doskonała kategoria, zarówno w antropologii, jak i psychoanalizie.

Inny jest dla nas nieustanną niewiedzą, ponieważ nie jest nami. Jeżeli granica naszej skóry jest granicą naszej świadomości, tuż za nią rozciąga się próżnia, która dopiero przełamuje się do wnętrza skóry innego człowieka. Jaka zachodzi podstawowa różnica pomiędzy rzeczywistością wewnętrzną i zewnętrzną (w której to są rzeczywistości wewnętrzne innych ludzi)?

Zatem, podstawową kwestią jest granica. Gdzie właściwie znajduje się granica pomiędzy mną a innym człowiekiem? Granica skóry czy umysłu nie jest doświadczana przez ten umysł, który przecież nie może sięgnąć swojej granicy. Granica pomiędzy ludźmi może być zracjonalizowana; a przez to nałożona, jako koncept na doświadczenie relacji. Na doświadczenie zmysłów i umysłu; możemy uchwycić, w jaki sposób narracje poznawcze nakładają się na to czego doświadczamy tu i teraz.

Niespodzianka tkwi w tym, że właściwie nie jesteśmy w stanie doświadczyć granicy pomiędzy sobą a innym człowiekiem. Możemy ją jedynie zwrotnie, retroaktywnie wytworzyć, stworzyć fantom, wokół którego krążymy zanim nie przenikniemy go jako fikcji. To jak życie w celi, której drzwi pewnego dnia okazują się otwarte.

Z drugiej strony, co ludzie definiują jako bliskość? Czy bliskość jest przeciwieństwem granicy? A może bliskość jest nieobecnością granicy? Zatem, granica znika? Przesuwa się? Kiedy ludzie odczuwają bliskość; na mocy jakich warunków? Oczywiście i tego można bezpośrednio doświadczyć. Często ludzie bliskość definiują jako spoistość zainteresowań; ale w rzeczywistości to po prostu mówienie o danych rzeczach, które ewokują w człowieku pozytywne emocje; zaś pozytywne emocje są skojarzone z bliskością. Bliskość kończy się z chwilą braku kohezji zainteresowań, czy innych treści językowych. Wówczas to owa treść staje się nośnikiem bliskości.

Istnieje jednak inny rodzaj bliskości; jest to bliskość dwojga ludzi patrzących sobie w oczy w milczeniu. Bliskość ta nie używa treści jako nośnika, lecz jej braku, który otwiera się jak okno w stronę bogactwa jakości zmysłowych, które możemy zarejestrować w drugim człowieku. Jest to chyża mimika twarzy, również to, co możemy wyczytać z oczu. Jest to również coś innego, co można nazwać nałożeniem się na siebie sfer prioproceptywnych, dwóch sfer czucia głębokiego, które przekracza ciało. Nieważne, jak to nazwiemy: jest to po prostu inny, unikalny rodzaj bliskości, dla którego sprzyjającymi warunkami jest cisza, brak kontynuowania wymiany treści językowych...

Patrząc na drugiego człowieka możemy spytać: gdzie jest granica? Możemy usytuować ją we wzroku, ale jest to podobne do wbiegania w obraz; widok przed nami jest odbity w naszym mózgu, wraz z nałożonymi na niego informacjami. Dlatego też po prostu musimy (bo to wynika z władz naszego poznania) generować granice sami; dowodem tego niezdolność dziecka do odróżnienia jabłka od talerza na którym leży: granica zostaje retroaktywnie, konwencjonalnie wytworzona, po czym podstawia się ją z powrotem do tyłu, przez co zostaje znaturalizowana.

Kiedy przyglądamy się rzeczywistości, a nie o niej myślimy, możemy spróbować zbliżyć się naprawdę do czegokolwiek rzeczywistego, co mogłoby być granicą między dwoma ludźmi. Może to być niewiedza na ich temat, przecież i nasza percepcja siebie to schyłek czubka góry lodowej, ponieważ nie możemy objąć świadomością zarówno wszystkich procesów czuciowych, jak i procesów umyslowych, utopionych w podświadomości.

Może więc człowiek nie znajduje się za nieprzekraczalną granicą naszej fizyczności, lecz za przekraczalną granicą naszej niewiedzy? Nie wiemy tego, zaś kiwnięcie się wolą w jedno albo drugie ujęcie granicy jest po prostu poruszeniem umysłu. Jedyną drogą do poznania odpowiedzi na to pytanie jest eksplorowanie relacji; poszerzanie jej, uczulanie, doskonalenie i oczyszczanie z elementów, które ją zniekształcają, tj. zamrożonych algorytmów zachowanych w naszej pamięci....

***

[urwane]

piątek, 28 listopada 2014

Czym nie jest relacja międzyludzka: _____ " O ----> O"









Przyjdzie czas, kiedy racjonalizm, wystrzępiony przez języki i przemielony przez umysł, ostanie się w historii myśli ludzkiej jako rodzaj mitologii poznawczej. Kiedy opinia publiczna "odczaruje" (albo rozczaruje) się racjonalizmem jako kodem rozumienia siebie, świata i innych, nieuchronnie wyłoni się nowa siatka pojęć i funkcji, najpewniej zbudowana jako (po raz kolejny) odwrócenie kości sensu racjonalizmu: zasady sprzeczności i tożsamości*. (Ludzie fałszywie myślą, że nie da się pomyśleć niczego innego od racjonalistycznego spojrzenia na świat, w istocie dzieło się tak z każdą obiektywizacją wytworzoną przez jakąś epokę)
Klucz do zrozumienia ułomności racjonalizmu można uchwycić (i otworzyć nim drzwi umysłu) przy pomocy stwierdzenia: racjonalizm to zmaterializowane/materialne myślenie. Co mam na myśli? Racjonalizm to - o ile u podstaw racjonalizmu leży logika arystotelejska - formalizacja zasad wywiedzionych z obserwacji rzeczywistości zewnętrznej. Rzeczywistość ta posiada m.in: 
1. ciężar 
2. dystans przestrzenny 
3. niemożliwość występowania dwóch rzeczy jednocześnie "w tym samym miejscu" 
4.prędkość 
5. fakturę przedmiotów wchodzących ze sobą w różne rodzaje kontaktu (np. chrobowate przedmioty, gęste i rzadkie, miażdżące siebie i pochłaniające się nawzajem)  
-granice pomiędzy przedmiotami, w postaci skóry, czy bardziej symbolicznie: muru, ściany, drzwi, etc

Natomiast rzeczywistość wewnętrzna, która jest tylko i wyłącznie aktualnie dziejącym się strumieniem zjawisk umysłowych, posiada właściwie zasadniczo odmienne zasady działania: 

1.nie ma tam ciężaru, ale może być "ciężar" jako zjawisko umysłowe w postaci cechy przydawanej rzeczom, ludziom, myślom
2.dystans jako poczucie braku danej osoby (regulowany wiedzą o częstotliwości spotkania się czy dystansu dzielącego osoby: ulicy? miasta? kontynentu?) lub przedmiotu, rzeczy
3.dwie rzeczy usymbolizowane do myśli, np. "człowiek" i "brak człowieka", które mogą współistnieć obok siebie
4. myśli czy zjawiska umysłowe mogą być metaforyzowane za pośrednictwem określeń z rzeczywistości wewnętrznej: poezja, czy jakiekolwiek wypowiadanie się o myślach: naszło mi na myśl, strzeliło mnie, czuje się ciężko, tak mi lekko, ociemnia mnie smutek, czuje ciężar winy, etc
4.1 dlatego werbalizowanie jakiegokolwiek odczucia myślnego, emocjonalnego czy wrażeniowego nieuchronnie wikła się w metaforykę świata zewnętrznego, który zniekształca jakości, które są wypowiadane
4.2 Co więcej, metafory przydawane odczuciom wewnętrznym niejako przydają im cech zupełnie fikcyjnych, a pochodzących z samej metafory: poczucie ciężkości czy ociemnienia pojawia się w przestrzeni psychicznej po prostu ewokowane przez tę metaforę


Zatem, myślenie racjonalne** ma charakter materialny, jest zmaterializowane, racjonalność materializuje myśli w sensie nadawania im ciężaru, prędkości, sytuowania ich w przestrzeni, owijania w kategorie typu mocne/słabe, małe/duże, etc. Myślenie materialne łatwo oddaje się w diagramach typu socjogram:





...i nie odpowiada ono wyłącznie uogólniającym zasadom wywiedzionym z jakiejś sytuacji, czy przebywania przez jakiś czas grupy ludzi (pomiędzy którymi wykształcają się relacje hierarchii, sympatii i niechęci, strachu, etc). 

Nie, myślenie materialne zostaje nałożone również na bezpośrednie doświadczenie relacji. Myślenie materialne jest instrumentem poznawczym do rozumienia relacji międzyludzkich i odpowiedniemu reagowaniu na dane sytuacje. Oczywiście człowiek nie zawsze myśli o tym co zrobi, nie kalkuluje, po prostu jego reakcje zostaną usztywnione przez nawyki, będące produktem jakiejś cyklicznej kalkulacji. Człowiek w sobie te nawyki utwierdza, tj. twiedząc, że są one właściwe na mocy jakiejś etyki, np. "racjonalnej", która uchodzi za właściwą, "obiektywną", etc. Nawyki te zostają objęte siecią samopotwierdzeń w postaci poglądów, zasad, etyki, etc. Nazwijmy tę siatkę tkanką, mając na myśli po prostu Bordieu'owski habitus***.

W życiu zaistniewa wiele okoliczności, które czasowo tę tkankę łamią i rozprężają, po czym pochłania ona w siebie kolejne doświadczenie, zdziwienie. Poważmy się powiedzieć, że obecność, i działalność tejże tkanki sprawia człowiekowi pewien dyskomfort; czuje on, że "nie żyje naprawdę", etc.  

*** 

Teraz clou tego wpisu. Myślenie materialne szczególnie zawodzi w doświadczeniu relacji dwóch ludzi. W ogólności, zawodzi ono w relacjach z jakimikolwiek ludźmi. Pewna żywość, bystrość w reagowaniu na dynamiczne sytuacje międzyludzkie, rozwala tamy i filtry myślenia materialnego (racjonalnego) --> człowiek dostaje feedback w postaci zakłopotania, znaków odrzucenia, śmiechu, etc. Skupmy się jednak na relacji dwójki ludzi. 

Chciałem przytoczyć cytat z Dao De Jing, ale nie mam ze sobą książki; później zedytuje ten wpis. W skrócie, uwikłanie relacji międzyludzkiej w umowy, plany, racjonalne ideały i instrumentalne środki do ich osiągnięcia, po prostu unicestwia relacje jako taką; bezpośrednią, doświadczaną. Wszelkie cienie relacji wytworzone po czasie przebywania razem, zwane "wiedzą o partnerze", transformują w umyśle w prekoncepcje (zorientowane na przeszłość) i oczekiwania (na przyszłość).  

Laozi stwierdza, że kiedy relacja władca-królestwo upada z Dao wpada w humanitarność, a potem jeszcze niżej: w prawo. Ergo, kiedy władca posiada Dao, królestwo trwa w spokoju; humanitarność można opisać jako silną i powszechnie podzielaną potrzebę zgody pośród ludzi, która jednak, jako pewne zmierzanie-ku, pchnięcie, rzuca cień niezgody, która na poziomie prawa już krystalizuje się jako GRANICA, kara, ideacja, która porządkuje i urzeczywistnia ludzi złych i dobrych.... 

...w taki sam sposób związek, relacja dwojga ludzi, kiedy ma Dao nie potrzebuje ani humanitarności, ani prawa, w postaci umowy, planów, zakazywania sobie, naciskania na siebie, etc. Tak samo jednak - co już jest trudniejsze do ogarnięcia - relacja, która ma Dao nie potrzebuje całej tej racjonalistycznej scenerii, w postaci  



-wizji w której ja wysyłam sygnał do Ciebie         O ----> O co generuje od razu figury: podmiot A, podmiot B i "przekaz", który, w najbardziej wulgarnej formie, wydostaje się z ust i mknie do ucha drugiego podmiotu. Nie chodzi tu o prawdziwość przekonania, że komunikat głosowy zamienia się w fale dźwiękowe i następnie ucho transformuje go do informacji, która jest postrzegana i analizowana przez mózg; chodzi o to, że patrzymy, nawet podstawowo, na akt i pływ relacji jako na O ----> O, nakładamy na nasze doświadczenie, potem myślimy o rozmowach tymi kategoriami, więc, chcąc nie chcąc, pchamy naszą percepcję w taką wizję zdarzeń. 

Można po prostu rozmontować takie zmaterializowane i skonwencjonalizowane postrzeganie relacji, " O ----> O" poprzez doświadczanie bardziej zmysłowo, co naprawdę dzieje się podczas relacji międzyludzkiej.  

Ciąg dalszy nastąpi.








 *Inne wyjście to tylko kompletne zautomatyzowanie się myślenia, które stanie się czystą konsumpcją,) 
**rozumiane konkretnie jako ujarzmianie procesów umysłowych przez siatkę zasad wywiedzionych z obserwacji rzeczywistości zewnętrznej
***Według P. Bourdieu habitus to system "nabytych dyspozycji" do określonych sposobów i schematów myślowych, percepcji, oceniania i działania.